Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 15 2016

11:49
Education is the sum of what students teach each other in between lectures and seminars. You sit in each other’s rooms and drink coffee – I suppose it would be vodka and Red Bull now – you share enthusiasms, you talk a lot of wank about politics, religion, art and the cosmos and then you go to bed, alone or together according to taste. I mean, how else do you learn anything, how else do you take your mind for a walk?
— Stephen Fry, The Fry Chronicles

April 22 2016

10:47
Zachodzę [na dworzec kolejowy] rankiem, aby kupić gazety, i zastaję jeden z przełazków z jednej strony toru na drugą zawalony tłumem. Po obu stronach przełazka stoi policja. Na stacji poruszenie: wszyscy spoglądają na zablokowany tłum, który raz po raz wznosi okrzyki na cześć Mahatmy i macha chorągiewkami.
– Co tu siędzieje? – pytam dwu białych dżentelmenów, przypatrujących się z flegmą tej scenie.
– Ano, widzi pan, oni przyjechali na meeting bez biletów kolejowych. Powiadają, że teraz jest bierny opór i że się nie płaci za kolej.
– Nie! – poprawia drugi. – Oni nie chcą płacić, ponieważ otrzymują, że nastała wolność. Rozumie pan? – Wzrusza ramionami i odwraca się na pięcie.
Rozumiem, choć sądzę, że nie płacą, bo po prostu nie mają pieniędzy.
— Ferdynand Goetel, Podróż do Indii,  [w:] 100/XX Antologia
polskiego reportażu XX wieku, tom 1, pod red. Mariusza Szczygła

April 01 2016

10:31
Zaczyna się od uczenia na pamięć bardzo słabego wierszyka Konopnickiej pod tytułem „Rota”: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. Jest to dość minimalne jako program polityczny, oznacza to bowiem, że każdy inny może nam pluć w twarz, aby nie Niemiec, i że Niemiec też może pluć, aby nie w twarz.
— Antoni Słonimski

March 13 2016

22:51
Tymczasem napastnicy, idąc dalej drogą, przyszli pod dom wojskowego osadnika Księzkiego (…) Przy czym zabierają Księzkiemu, prócz floweru, szablę, siodło oraz gąsior… z jagodami (!) – jak zapewnia z goryczą wysoki sąd sam świadek Księzki na rozprawie.
…Gąsior z jagodami! Nie jestem specem od spraw aprowizacji armii powstańczych, ale zaprowiantowanie się sokiem jagodowym, nawet jak na armię powstańczą, wydaje mi się zbyt… domowe.
Siodło, według późniejszego zeznania jednego z oskarżonych, rychło porzucono za stodołą. Co się stało z gąsiorem jagód – nie wiadomo.
— Ewa Szelburg-Zarembina, Myjcie owoce! [w:]100/XX Antologia
polskiego reportażu XX wieku, tom 1, pod red. Mariusza Szczygła

March 05 2016

22:02
Środek marca w środkowej Europie to jest potencja bez formy, prąd bez przewodnika i wikt bez opierunku (…) Trzy dni temu było plus piętnaście stopni, a dzisiaj minus siedem. Powinniśmy być traktowani jak trochę niepełnosprawni, powinniśmy być  częściowo zwolnieni od jakichś podatków albo ktoś powinien fundować nam sanatoria. Jakie pojęcie o naszym życiu może mieć Włoch, nad którego ojczyzną słońce nigdy nie zachodzi? Albo Brytyjczyk, który od dnia urodzin aż po grób spokojnie moknie? Albo Szwed na wieki wieków uwięziony w swoich śniegach i lodach? Cóż mogą wiedzieć o wahaniach ciśnienia i wahaniach nastroju? Kładąc się spać, wiedzą, jaka pogoda ich obudzi. My tymczasem żyjemy jak na wulkanie. Zwłaszcza teraz, w marcu, gdy jesteśmy u kresu sił fizycznych oraz umysłowych. Wszyscy na wschód od Łaby powinni dostawać prozac. Nigdy nie byliśmy chrześcijanami ani monoteistami, ani nawet agnostykami. Do tej pory jesteśmy czcicielami słońca, jesteśmy poganami i jeśli coś naprawdę nami rządzi, to właśnie zmiany pogody. Wyże i niże baryczne.
— Andrzej Stasiuk, Marzec [w:] Kucając

February 18 2016

09:21
Głośny krzyk oznajmia światu, że oto narodził się ktoś przeciętny. Trudno zgadnąć, czy dziecko wyrośnie na człowieka o wybitnych, czy też przeciętnych zdolnościach. Możemy się co najwyżej uśmiechnąć, obserwując ojca robiącego ponad ukochanym niemowlęciem gesty „cwałujących dłoni” w nadziei, że je powtórzy, wykazując tym samym zalążek geniuszu. Również w późniejszym wieku wywiad jest bezużyteczny, ponieważ dzieci sprawiające wrażenie biernych, odpowiadające półsłówkami „nie wiem”, „nie pamiętam” itp. mogą wyrosnąć na geniuszów, matołków i ludzi przeciętnych. Dzieci wymowne, których odpowiedzi są dowcipne i rozumne, w życiu dorosłym często nie wyróżniają się niczym szczególnym, ich błyskotliwość świadczy jedynie, że czują się swobodnie wśród obcych.
— Maciej Sieńczyk, Mój kącik: W kręgu przeciętności

February 16 2016

10:17
Nie byłem śpiący i wiedziałem, że nie zasnę, ale przyjemnie mi się siedziało, głównie dlatego, że nie wiązało się to z żadnymi wymaganiami. Kiedy dorastaliśmy, Yngve był osobą, z którą rozmawiałem bez żadnych zahamowań i przed którą nie miałem tajemnic, ale w jakimś momencie, może już wtedy kiedy chodziłem do liceum, to się zmieniło, od tamtej pory miałem pełną świadomość, kim jest on i kim jestem ja, i przestałem z nim rozmawiać w sposób naturalny, każda moja wypowiedź była albo zaplanowana wcześniej, albo analizowana później, najczęściej jedno i drugie, chyba że piłem – wtedy odzyskiwałem dawną swobodę. Z wyjątkiem Tonje i mojej matki, miałem taki stosunek do wszystkich ludzi, nie potrafiłem zwyczajnie rozmawiać, zawsze byłem boleśnie świadomy sytuacji, a to stwarzało dystans. Czy Yngve też coś podobnego odczuwał, nie wiedziałem, ale chyba raczej nie, w każdym razie nie wyglądało na to, kiedy widziałem go z innymi. Nie wiedziałem też, czy on zdaje sobie sprawę, że tak ze mną jest, ale coś mi mówiło, że owszem. Często czułem, że jestem fałszywy albo nieszczery, ponieważ nigdy nie grałem w otwarte karty, zawsze kalkulowałem i obliczałem. W końcu przestało mi to przeszkadzać, stało się moim życiem, lecz akurat teraz, na początku długiej podróży samochodem, po śmierci taty i w ogóle, zapragnąłem oderwać się od siebie, a raczej od tego czegoś we mnie, co tak bacznie pilnowało każdego słowa i zachowania.
— Karl Ove Knausgård, Moja walka, księga pierwsza (tł. I. Zimnicka)

February 09 2016

10:45
Naród, który wychodzi na ulice z chorągwiami, krzycząc: „Duma, duma, narodowa duma!”, nie ma w sobie prawdziwej dumy, tylko ciężki kompleks niższości, który pragnie rozładować symbolicznymi gestami. Żadne wymachiwanie flagami, żadne koszulki z kotwicami, żadne obnoszenie się z orłem białym nie zaleczy tego uczucia. Bo po tej chorągwianej ekstazie powracamy do szarej realności naszego statusu w historii.
Narody z kompleksem niższości chowają niedobre fakty ze swojej historii pod dywan „momentów pozytywnych”. Takie narody kierują się strachem przed prawdą o własnej historii, bo obawiają się, że ta prawda może je osłabić. I wygląda na to, że prawdziwym źródłem nowej polityki historycznej jest właśnie polski kompleks niższości, polityka ta ma być bowiem – na to wygląda – budowaniem kultury opartej na Wielkim Przemilczeniu wszystkiego, co nie zgadza się z definicją „momentów pozytywnych”. (…)
Polskiego kompleksu niższości nie przezwyciężymy, przyklejając sobie wąsy Piłsudskiego i jego krzaczaste brwi czy recytując nieśmiertelne strofy Juliusza Słowackiego – jak to się działo w krakowskim teatrze. Narody bez kompleksu niższości podchodzą do swojej historii swobodnie, bo nie boją się, że wiedza o „momentach niepozytywnych” osłabi ich pozycję w świecie. I właśnie poprzez tę swobodę wyrażają swoją prawdziwą, dobrze ugruntowaną dumę narodową.
— Stefan Chwin, Kultura kompleksu niższości („Tygodnik Powszechny”, 5/2016)

January 10 2016

18:54
Moglibyśmy zamieszkać gdzieś w Norwegii, zimą jeździć na nartach i na łyżwach, z drugim śniadaniem i termosem w plecaku, latem wypływać łodzią, kąpać się, łowić ryby, biwakować, wyjeżdżać na wakacje za granicę razem z innymi rodzinami z małymi dziećmi, mieć porządek w domu, poświęcać czas na smaczne gotowanie, dużo przebywać z przyjaciółmi, weseli i szczęśliwi. To brzmi jak groteska, ale codziennie spotykam rodziny, które funkcjonują z dziećmi właśnie w taki sposób. Dzieci są czyste, ładnie ubrane, rodzice zadowoleni, a nawet jeśli czasem podniosą głos, to nigdy nie wrzeszczą na nie jak idioci. W weekendy jeżdżą na wycieczki, latem wynajmują dom w Normandii, a ich lodówka nigdy nie jest pusta. Pracują w bankach albo w szpitalach, w firmach zajmujących się technologią informacyjną lub w administracji gminnej, w teatrze albo na uniwersytecie.
— Karl Ove Knausgård, Moja walka, księga pierwsza (tł. I.
Zimnicka)
13:41
The media’s obsession with conflict means that we’re confronted with it so relentlessly that we’ve stopped questioning why it’s there in the first place. We ask: “Which side is right? Who do I support?” but not: “Do they really need to be arguing about this? Why is it so much of our time taken up by listening to small minorities who are incensed by other small minorities, rather than to the vast majority who just want to rub along OK?”
When watching the news, it’s so easy to forget what most of us are like: pleasant, polite, socially shy. We don’t want rows, we want a quiet life. We feel inadequate because we don’t protest and argue more – we don’t stand up for ourselves. And, in feeling that, we forget that the sort of people who do stand up for themselves are cut from the same cloth as the sort of people you have to stand up to.
It’s a tyranny of the argumentative, an unholy alliance of the unholy and the holy, of the extreme right and the extreme left, of Stars-and-Stripes-burners and Qur’an-burners – people who define themselves by their mutual hatred, have a jolly good time doing it and leave the acquiescent majority running around in circles trying to pick up the pieces.
— David
Mitchell, Thinking About it Only Makes it Worse and Other Lessons from Modern
Life
13:33
Chocolate-flavour toothpaste sounds disgusting. I like chocolate but it’s the sort of thing I need to believe I’m removing from my teeth when I’m brushing them. It’s also, of all foods, the most visually reminiscent of shit. And, if there’s one substance that I like to contemplate being in contact with my teeth while I brush them even less than chocolate, it’s that wasp to chocolate’s hoverfly, excrement. Associating any brown goo with tooth-brushing is perverse – it’s like launching a washing powder that makes clothes smell of gravy or an air freshener that disseminates the odour of a damp dog.
— David
Mitchell, Thinking About it Only Makes it Worse and Other Lessons from Modern
Life

July 05 2015

12:00

June 07 2015

12:00

May 31 2015

12:00

May 24 2015

12:00

May 17 2015

12:00

May 10 2015

12:00

May 03 2015

12:00

April 26 2015

12:00

April 19 2015

12:00
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl